Czy w naukach ścisłych w ogóle ma sens słowo „konsensus”? A jeśli większość powtarza jedną tezę, to czy ktokolwiek jeszcze zadaje proste pytanie: sprawdźmy to eksperymentalnie? – To jest żelazny dowód, niepodważalny. Nie da się tego podważyć, to jest eksperyment – mówił dr Tomasz Wójcik, prezentując wyniki badań dotyczących pochłaniania promieniowania przez dwutlenek węgla.
W niedzielę, 15 lutego, w ramach Klubu Piastowskiego „Myśląc Polska” w Szkole Podstawowej w Przewornie odbyła się prelekcja pt. „Problem CO₂ w powietrzu. Konsensus czy fakt?”. Wykład wygłosił dr Tomasz Wójcik, a wstęp przedstawił ks. dr hab. Tomasz Błaszczyk.
Nowa świecka religia
Wprowadzając w temat spotkania, ks. dr hab. Tomasz Błaszczyk mówił o tym, że w przestrzeni publicznej – zwłaszcza politycznej – wyraźnie wyłania się zjawisko, które określił mianem „nowej świeckiej religii”. W jego ocenie jest nią współczesna polityka klimatyczna, która – jak podkreślał – oprócz haseł o ochronie środowiska, generuje również ogromne zyski dla wielkich koncernów i instytucji finansowych.
Kapłan rozróżnił pojęcia ekologii i ekologizmu. Ekologię przedstawił jako naukę, badającą środowisko naturalne oraz jego funkcjonowanie w relacji do człowieka. Jak zaznaczył, jest to dziedzina wiedzy, która ma służyć człowiekowi i wspierać rozsądne gospodarowanie światem przyrody. Czym innym – jego zdaniem – jest ekologizm, który zaciera granice między nauką a ideologią i nadaje przyrodzie nadrzędną pozycję wobec działalności człowieka.
W tym kontekście ks. Błaszczyk mówił o katastroficznej narracji, która – jak twierdził – dominuje dziś w przekazie liberalno-lewicowych środowisk politycznych w Unii Europejskiej. Odwoływał się do koncepcji tzw. Zielonego Ładu, który określił jako projekt nie tyle klimatyczny, co gospodarczy i ustrojowy. W jego ocenie zakłada on głęboką przebudowę rolnictwa, energetyki, transportu i budownictwa, a w konsekwencji zmianę modelu funkcjonowania państw i społeczeństw.
Kapłan wskazywał również na – jak to ujął – ideologiczne zaplecze tego projektu, mówiąc o wpływie środowisk liberalno-lewicowych oraz organizacji finansowanych przez zagraniczne fundusze. Jego zdaniem część ruchów klimatycznych przyjmuje formę skrajnego aktywizmu, w którym człowiek przedstawiany jest jako zagrożenie dla planety.
Ksiądz Tomasz Błaszczyk przedstawił następnie sylwetkę prelegenta. Dr Tomasz Wójcik jest chemikiem i matematykiem, absolwentem Politechniki Wrocławskiej oraz Uniwersytetu Wrocławskiego. W marcu 1968 roku uczestniczył w studenckich protestach, za co został skazany na karę więzienia.
W stanie wojennym ukrywał się, a następnie był internowany w Nysie i Strzelinie. W latach 1984–1990 działał w Regionalnym Komitecie Strajkowym Dolny Śląsk. W III Rzeczypospolitej pełnił funkcję posła, reprezentował także „Solidarność” w instytucjach międzynarodowych. Równolegle prowadził działalność naukową na Politechnice Wrocławskiej oraz Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
Mieszkańcy z zainteresowaniem wsłuchiwali się w argumenty przedstawione podczas wykładu
W fizyce konsensus nie ma sensu...
Dr Tomasz Wójcik na początku dystansował się od politycznych kontekstów i podkreślał, że interesuje go przede wszystkim sam dwutlenek węgla. Zastrzegł też, że kluczowe wyniki, które prezentuje, pochodzą od innego badacza.
– Zaprezentuję wyniki, które w głównej mierze należą do innego autora, do doktora Jana Kubickiego, emerytowanego pracownika Wojskowej Akademii Technicznej, który przez 40 lat pracował nad dwutlenkiem węgla – mówił.
Jednocześnie odniósł się do pojęcia „konsensusu naukowego”, które pojawia się w debacie publicznej. – W fizyce, w matematyce, w chemii to pojęcie nie ma najmniejszego sensu. Ponieważ albo jest prawda, albo jej nie ma – zaznaczył dr Wójcik.
Prelegent przywołał przykłady publikacji, w których – jak mówił – na podstawie analiz tysięcy prac wyprowadzano wniosek o bardzo wysokim poparciu dla tezy o wpływie człowieka na klimat, a następnie zarysował moralny wymiar problemu: – Jeżeli przyjmiemy, że ten konsensus jest prawdziwy… pojawia się pytanie natury moralnej. Czy mamy prawo spalać te kopaliny?
Od historii odkryć do sporu o przyczynę i skutek
Dr Wójcik zarysował historyczny ciąg badań nad CO₂ i promieniowaniem podczerwonym – od pierwszych obserwacji gazu, przez doświadczenia wskazujące na pochłanianie promieniowania, po dawne spory naukowe. Mówił, że w roku 1859 wykazano, że dwutlenek węgla pochłania promieniowanie podczerwone. Zwracał jednak uwagę na późniejsze prace, które – w jego ocenie – komplikują prosty schemat „CO₂ → temperatura” i wskazują na odwrotną kolejność zmian:
– Zmiany temperatury wyprzedzają zmiany dwutlenku węgla… o 9 miesięcy. No to jak? Skutek nie może wyprzedzać przyczyny – mówił naukowiec.
„Nie istnieje coś takiego jak globalna temperatura Ziemi”
Jednym z mocniejszych wątków wykładu była krytyka posługiwania się pojęciem „globalnej temperatury” jako wartości fizycznie mierzalnej. – Nie istnieje coś takiego, jak globalna temperatura Ziemi. To, co podają… to jest tak zwana średnia temperatura, która nie ma żadnego znaczenia fizycznego – tłumaczył naukowiec.
Aby zobrazować sens tej tezy, prelegent posłużył się przykładem statystycznym: – Jeżeli weźmiemy układ jeźdźca i konia, statystycznie każdy z nich ma trzy nogi. Fizycznie to nie ma żadnego znaczenia.
Eksperymenty: „nie ma żadnej różnicy”
Najważniejszą część wystąpienia stanowił opis doświadczeń, które – jak relacjonował dr Wójcik – miał wykonać dr Jan Kubicki, badając przechodzenie promieniowania przez próbki gazów.
Chodziło o sprawdzenie, czy dwutlenek węgla rzeczywiście zatrzymuje więcej „ciepła” niż zwykłe powietrze.
Najpierw wykonano prosty test w terenie. W bezchmurną, zimową noc skierowano przyrząd w stronę świecącego Księżyca, który – jako ciało nagrzane – wysyła promieniowanie cieplne. To promieniowanie przepuszczano raz przez pojemnik z czystym powietrzem, a raz przez pojemnik wypełniony samym CO₂. Następnie mierzono, ile promieniowania przechodzi dalej. Według relacji prelegenta pomiary nie wykazały różnicy – ilość promieniowania była taka sama.
Aby upewnić się, że wynik nie zależy od przejścia przez atmosferę, przeprowadzono drugi test w warunkach laboratoryjnych. Użyto nagrzanej płytki, która miała „udawać” Księżyc. W tym przypadku CO₂ rzeczywiście zatrzymywał część promieniowania – około kilkunastu procent.
W kolejnym kroku próbowano odtworzyć warunki panujące w atmosferze. W specjalnym urządzeniu stopniowo zwiększano ilość dwutlenku węgla i sprawdzano, czy wraz z jego przyrostem rośnie ilość zatrzymywanego promieniowania. Z relacji dr. Wójcika wynikało, że po przekroczeniu pewnego poziomu efekt przestawał się zwiększać. Oznacza to, że dodatkowy dwutlenek węgla nie powoduje już większego zatrzymywania ciepła. – To jest żelazny dowód, niepodważalny – podkreślał naukowiec.
Cały artykuł zamieściliśmy w 7 (1292) wydaniu papierowym Słowa Regionu.
















































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij
Do pracy niech prelegenci wueska i syrenką jeżdżą jak im ekologiczne elektryki i ekologiczne SUV y z katalizatorem nie pasują. Pomysły z unii są zle bo nie konsultowane w Watykanie. Że