Mieszkańcy zapoznawali się z dokumentacją wiejskich inwestycjiJuż na początku było wiadomo, że atmosfera zebrania będzie gorąca. Nieformalnie najciekawszym tematem było wydzierżawienie i budowa konnej ujeżdżalni na terenie rekreacyjnego boiska. Jednak, jak się szybko okazało, pojawiło się wiele nowych, ważnych spraw.

Wygląda na to, że w Gęsińcu zainteresowanie społeczeństwa sprawami wiejskimi zaczyna być duże, jak nigdy dotąd. Na pierwsze po wyborach sołeckich, przyszło bowiem ponad 60 osób. Rozpoczęła je nowa sołtys Katarzyna Cyran, która została wybrana przewodniczącą piątkowego zebrania. Ponadto, przy stole prezydialnym zasiadła niemal cała rada sołecka. Po przedstawieniu i przegłosowaniu porządku zebrania, sołtys odczytała uchwałę w sprawie planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego. Według dokumentu, w Gęsińcu zaplanowanych zostało aż 250 działek budowlanych, co zdaniem twórców planu, powinno wystarczyć na 25 - 35-letnie zapotrzebowanie pod budownictwo jednorodzinne. Jednak głównym punktem dyskusji o planach było zaopiniowanie lub złożenie swojej propozycji, nazw dwóch ulic, Pogodnej i Wiosennej, które położone są na granicy Gęsińca i Strzelina (w sąsiedztwie Góry Parkowej).  
Zgłoszone przez gminę propozycje nazw zostały przyjęte pozytywnie.

Miejsce dla koni i ludzi
Bardzo burzliwym, a w pierwszej części również kontrowersyjnym, był punkt dotyczący planów wydzierżawienia na 3 lata osobie prywatnej, części boiska rekreacyjnego przy ul. Lipowej pod budowę konnej ujeżdżalni.  
Sprawa zaczęła się już 3 listopada 2014 roku, kiedy to od Aleksandry Hajdugi do poprzedniej rady sołeckiej wpłynął wniosek, o udostępnienie obszaru o powierzchni 1000 m2 pod budowę konnej ujeżdżalni. Obiekt ten miałby być pokryty warstwą piasku i ogrodzony drewnianym parkanem. Wszystkie prace zostałyby wykonane przez wnioskodawców. Teren przeznaczony byłby do rekreacyjnej jazdy konnej. Wnioskodawczyni zaznaczyła jednocześnie, że z obiektu nieodpłatnie mogłyby korzystać również inne osoby uprawiające jeździectwo (teren nie byłby zamknięty). Ponadto ujeżdżalnia ma nie kolidować z przyległym boiskiem. Wcześniejsza rada sołecka wyraziła zgodę na planowaną inwestycję. Jak podkreśliła nowa sołtys, był to formalny błąd, gdyż zgodę taką może wyrazić tylko społeczeństwo na zebraniu wiejskim, a nie rada sołecka. Wniosek Aleksandry  Hajdugi został pozytywnie rozpatrzony również przez burmistrz Dorotę Pawnuk. Obiekt miałby być wydzierżawiony na 3 lata, a najemca z tego tytułu płaciłby do gminy czynsz. Roczna dzierżawa wynosiłaby ponad 260 zł.
Plany szły dobrze aż do momentu, kiedy do nowej rady sołeckiej wpłynął wniosek części mieszkańców (nazwisk nie podano), którzy poprosili, by cofnąć wniosek na budowę ujeżdżalni, gdyż, jak to argumentowali, obiekt zniszczy nawierzchnię boiska, które budowane było z publicznych pieniędzy.
Na zabraniu obecna była wnioskodawczyni, ale w jej imieniu pomysł budowy obiektu przedstawił Szymon Zieliński. Mówił, że szkoda, iż osoby, które chciały zablokowania powstania ujeżdżalni, nie zwróciły się bezpośrednio do nich, bo chętnie by wyjaśnili, co tam powstanie i na jakich zasadach. Zieliński przedstawił zebranym, że ma to być wydzielony prostokąt o wymiarach 25 x 40 metrów, osuszony i wysypany 5 - centymetrową warstwą piasku. Teren ma być otoczony drewnianym ogrodzeniem, a całość zostanie sfinansowana ze środków pomysłodawców. Dodał, że na teren będą bez problemu mogli przychodzić mieszkańcy oraz inne osoby ze swoimi końmi. Obecni na zebraniu pytali czy ktoś, kto nie ma konia, będzie mógł tam przyjść i jeździć na koniach inicjatorów budowy? Szymon Zieliński zapewnił, że takiego problemu nie będzie, trzeba tylko się dogadać z kimś, kto konie ma, ale już dziś wiele dzieci z Gęsińca korzysta z usług jazdy konnej oferowanej przez pomysłodawców budowy ujeżdżalni.
W trakcie dyskusji pojawiły się pytania o działalność zarobkową, jaka mogłaby być prowadzona na tym obiekcie. Zieliński wyjaśnił, że takiej działalności nie mają zamiaru prowadzić, ma to być obiekt przede wszystkim do rekreacyjnej jazdy konnej, a opłaty pobierane są tylko od niektórych dzieci uczących się jeździć. W debacie głos zabrał również były sołtys Jan Deniszczyk. Odniósł się do zarzutów, że była rada sołecka nie miała prawa opiniować wniosku. Powołując się na statut, powiedział, że takie prawo miała. Jednocześnie wyjaśnił, że boisko nie było zrobione ze środków sołeckich, tylko dzięki społecznej pracy mieszkańców, a budowa przyszłej ujeżdżalni nie tylko nie zniszczy murawy, ale także podniesie atrakcyjność tego miejsca. Dodał, że boisko nie ma charakteru sportowego (bo nie spełnia żadnych norm), tylko rekreacyjny. Prezes Startera Gęsiniec poinformował, że piłkarze klubu z boiska przy ul. Lipowej nie korzystają, dlatego jego klub nie widzi przeciwwskazań, by ujeżdżalnia powstała. Plusy budowy widzi także nowa sołtys. Podobnie sprawę postrzegali pozostali uczestnicy zebrania, którzy inicjatywę chwalili, dając temu wyraz w głosowaniu, w którym pomysł wydzierżawienia i budowy ujeżdżalni zyskał niemal jednomyślne poparcie.           

Rada sołecka pod lupę
Obecny na zebraniu radny gminny z tego okręgu Tadeusz Janda poinformowała że do rady i komisji rewizyjnej wpłynął wniosek mieszkanki Gęsińca Agnieszki Ruszek o ponowne przeliczenie głosów z wyborów do rady sołeckiej. Przypomnijmy, że otrzymała ona o jeden głos mniej, niż Jan Deniszczyk. Radny Janda poinformował, że komisja rewizyjna przychyliła się do tego wniosku, a decyzję o ponownym przeliczeniu głosów ma podjąć Rada Miejska Strzelina.
Kolejną omawianą sprawą była propozycja zorganizowania Dnia Ziemi. O tej inicjatywie mówiła  Katarzyna Laszczyńska-Suwała z rady sołeckiej. Jednym z głównych punktów tego projektu ma być sprzątanie śmieci na Kozińcu. Jeden z mieszkańców skrytykował jednak ten pomysł, mówiąc, że śmieci jest tam tak dużo, że trzeba był ładowarki i kilka tirów, by wszystkie  wywieźć. Mimo to, uczestnicy zgodzili się, że akcja to nie tylko uprzątniecie odpadów, ale także,a może przede wszystkim, forma edukacji i zwrócenia uwagi na istniejący problem. - Jak nic nie zrobimy, to nikt tym tematem się nie zainteresuje - mówili. Sprzątanie połączone byłoby z ogniskiem, ekologiczną prelekcją i wykładem na temat historii wsi. Tadeusz Janda wspomniał, że do pomysłu pewnie chętnie przyłączyliby się mieszkańcy Gościęcic, blisko których Koziniec się znajduje. Termin akcji ustalono na 25 kwietnia (sobota). Pomysł został pozytywnie przegłosowany.  
Jedna z mieszkanek zwróciła uwagę, że jest problem odbioru śmieci wielkogabarytowych. Janda wyjaśnił, że ten temat ma być przez gmin wkrótce rozwiązany. Dalej mówił, że Gęsiniec jest jedną z niewielu wsi w gminie, która nie włączyła się w program odnowy wsi. Jak radny przekonywał, jest to inicjatywa bezkosztowa, a można na różne zadania pozyskać sporo zewnętrznych środków. Dlatego już dziś warto do rady sołeckiej zgłaszać różne ciekawe pomysły.  
W wolnych wnioskach pojawił się problem niedrożnych rowów, które sprawiają, że łąki są podmokłe. Wspomniano również, że na ul. Modrzewiowej od lat nie ma oświetlenia.  

Komentarze   

kalafior Permalink1 0 kalafior
bitch
Ujeżdżalnia u p. Suwały? To jest coś!
2015-06-24 14:11 Cytować Zgłoś administratorowi
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.