Zachowała się książeczka zawodnicza z lat 60. XX wieku. Na zdjęciu Alfred Ożóg
Pochodzi z gminy Borów, a jako bokser reprezentował Strzelin, Oławę i Nysę. Najwięcej zawdzięcza trenerom. Temu pierwszemu w „Strzeliniance” i tym z „Moto-Jelcza”. Sport nauczył go odpowiedzialności, a kiedy trzeba było wybierać, nie wahał się. Wybrał rodzinę.
Początek lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku obfitowały w sukcesy strzelińskich bokserów. Boks był wtedy bardzo popularną dyscypliną sportu. Można powiedzieć, że była to wizytówka polskiego sportu na arenie międzynarodowej. Sekcje bokserskie miały Oława, Dzierżoniów, Ziębice, Kłodzko, kilka działało we Wrocławiu. W Strzelinie była to „Strzelinianka”.Pan Alfred (w górnym rogu po lewej) jako zawodnik. Foto: archiwum AO
Minęło już sporo lat, ale żyje jeszcze bokser, który reprezentował barwy „Strzelinianki”. Jest nim Alfred Ożóg. - Swoją przygodę z boksem zacząłem jako szesnastolatek – wspomina pan Alfred Ożóg. - Pochodzę z Opatowic. Żyło się nam wtedy biednie. Pamiętam, że jeszcze jako mały chłopak lubiłem się bić z kolegami. Któregoś dnia postanowiłem wybrać się na trening bokserski do Strzelina. Pamiętam, że na sali było dużo chłopaków – dodał nasz rozmówca.
Pan Alfred rozpoczął treningi w 1957 roku, a ostatnią walkę w ringu toczył osiem lat później, w 1965 r. Zachowała się legitymacja zawodnicza, w której odnotowywano stoczone walki, przynależność klubową i wyniki okresowych badań lekarskich. Niestety, tylko ta druga z walkami od 22 do ostatniej, czyli 51. Można w niej znaleźć informację, że pan Alfred ważył wtedy od 62 do 67 kg. Jest to ważne ze względu na przypisanie do konkretnej kategorii wagowej. Wpis potwierdzający starty w barwach Strzelinianki. Foto: archiwum AO
- Chodziłem w wadze lekkopółśredniej (do 64 kg – red.) i czasami, przed walką, musiałem zbijać wagę. Treningi zacząłem stosunkowo późno i dlatego nie byłem bokserem walczącym technicznie. Moją zaletą był silny cios, wytrzymałość i dobra kondycja. Byłem jednak za niski jak na swoją wagę. Przeciwnicy mieli dłuższy zasięg rąk, tę przewagę musiałem niwelować szybkością i silnym ciosem. Pamiętam, że tylko raz przeciwnik „posadził mnie na ringu”. Było to w mojej ostatniej walce, którą stoczyłem w Brzegu z zawodnikiem z Niemiec, i ostatecznie wygrałem – powiedział nasz rozmówca. Inną ważną w karierze pana Alfreda walką był pojedynek z legendą dolnośląskiego boksu amatorskiego. Mowa o Eryku „Bibim” Heimannie, rekordziście w ilości stoczonych walk. W trakcie dwudziestodwuletniej kariery stoczył ich 408. Przez całe sportowe życie, jako zawodnik i jako działacz, związany był z jednym klubem, Spartą „Ziębice”.
Na ten temat pisaliśmy w 23 (1161) wydaniu papierowym Słowa Regionu. Cały artykuł przeczytasz również na portalu egazety.pleprasa.pl, a także e-kiosk.pl

UWAGA!

Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.

Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Gravatar
spajker.
RE: Jako nastolatek ze wsi nie stronił od bijatyk, ale kiedy rozpoczął treningi, zmienił się
nie miał techniki ale miał kowadło w pięściach. tak jak sonny liston. pietrzykowski junior i senior mieli genialna technike ale watę w pięściach.
0

Przeczytaj również