Alicja Bira, burmistrz Ziębic(ZIĘBICE) Pod koniec listopada w II turze wyborów burmistrzem Ziębic została Alicja Bira. Po pierwszej miała 500 głosów straty a drugą wygrała z przewagą ok. 1500 głosów. Nowa pani burmistrz swojego pierwszego wywiadu udzieliła naszej gazecie.

Gratulujemy wyboru na burmistrza Ziębic.

- Dziękuję.

 

Jak wyglądał Pani pierwszy dzień na stanowisku burmistrza?

- Obowiązki burmistrza Ziębic objęłam 8 grudnia, składając ślubowanie na sesji Rady Miejskiej. Ale, tak naprawdę, pierwszym dniem mojej pracy był wtorek 9 grudnia (my rozmawialiśmy z panią burmistrz w środę 10 grudnia – red.). Zapoznaję się obecnie ze sprawami toczącymi się w gminie Ziębice, poznaję pracę poszczególnych wydziałów urzędu miasta i gminy. Potrzebne jest mi to, żeby zastanowić się jak poprawić standardy pracy urzędu, jak usprawnić zarządzanie gminą.

 

Z jakim programem szła Pani do wyborów?

- Postawiłam na spotkania z wyborcami, z mieszkańcami poszczególnych sołectw i z ziębiczanami. Mówiłam o trudnej sytuacji gminy Ziębice, o słabej kondycji finansowej, o złej sytuacji gospodarczej gminy. Wtedy były to obiektywne przesłanki, z którymi liczyłam się jako kandydat na burmistrza, a teraz – jako burmistrz – traktuję je jako wyzwanie. Mówiłam otwarcie o trudnościach, o problemach, nie pomijałam niewygodnych tematów. Uważam, że problemy trzeba rozwiązywać. Nawet wtedy, kiedy jest to niezmiernie trudne zadanie. Zadłużenie naszej gminy zbliża się do niebezpiecznej granicy 60%. Równie niebezpieczne jest marginalizowanie rozwoju gospodarczego. Wystarczy spojrzeć na ościenne gminy, żeby zobaczyć, że może być inaczej. Musimy pobudzić lokalną przedsiębiorczość, na czym mi szczególnie zależy. Jeżeli miałabym się pokusić o podsumowanie wyników wyborów samorządowych w gminie Ziębice, to zgodzi się pan ze mną, że wyborcy generalnie powiedzieli: nie. Chcemy zmian, jesteśmy zmęczeni marazmem panującym w gminie.

 

Jak Pani program wyborczy ma się do zapisów w projekcie budżetu gminy na 2015 rok? Przypomnijmy, że projekt przygotował poprzedni burmistrz.

- W swoim programie wyborczym największy nacisk kładłam na sprawy gospodarcze. Tymczasem w przygotowanym przez poprzedniego burmistrza projekcie budżetu nie ma żadnych środków na inwestycje, zbrojenie terenu. Mamy totalny pat, jeżeli chodzi o prorozwojowe działania gminy. Będę próbowała szukać oszczędności, żeby wygenerować środki na absolutne minimum, czyli wkład własny potrzebny przy ubieganiu się o pieniądze z zewnątrz, ze środków unijnych lub budżetu państwa. Ale dopiero po gruntownym zapoznaniu się, co w schedzie po swoim poprzedniku dostałam, będę mogła powiedzieć więcej. Dziś mogę zadeklarować jedynie, że po zatwierdzeniu budżetu, w trakcie 2015 roku, będę przedkładała radzie projekty nowelizacji budżetu. Moim priorytetem pozostaje pobudzanie lokalnej przedsiębiorczości.

 

Osamotniony burmistrz, bez wsparcia ze strony radnych, jest po prostu nieskuteczny. Jak Pani widzi współpracę z radą w sytuacji, kiedy nie wprowadziła Pani do rady ani jednego „swojego” radnego?

- Na przedwyborczych spotkaniach (przed II turą wyborów – red.) padały podobne pytania. Pytano mnie, jak widzę współpracę z radą, do której nie dostał się ani jeden kandydat z mojej listy. Wychodzę z założenia, że każdy nowo wybrany radny jest zobligowany do reprezentowania wyborców, działania na rzecz rozwoju gminy, najlepiej jak potrafi. Radni nie powinny reprezentować jednej, konkretnej osoby, jak to już w naszej radzie bywało. Nie chcę mówić nazwiskami, bo w sumie chodzi o to, żeby nie upartyjniać rady. I radni, i burmistrz, składając ślubowanie deklarowali, że będą działać dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców gminy… i tego się trzymajmy. Połóżmy nacisk na strategiczne dla gminy decyzje. Nie traćmy czasu na tzw. przepychanki w sprawach małoistotnych, marginalnych. Ze spotkań z wyborcami wiem, że wielu mieszkańców gminy właśnie tak postrzegało przebieg wielu sesji rady. Również ja miałam takie wrażenie, przyglądając się pracy naszego samorządu. W poprzedniej kadencji burmistrz często cedował decyzje na radę, rada na burmistrza, a czas uciekał. Było to szczególnie widoczne, jeżeli chodzi o inwestycje. Chcę rozmawiać z radą, z radnymi - podobnie zresztą jak z mieszkańcami - merytorycznie - posługując się odpowiednimi argumentami i faktami. Będę przekonywała do podejmowania decyzji służących rozwojowi gminy.

 

Nowo wybranemu burmistrzowi daje się zwykle 100 dni tzw, spokoju, a później wyborcy zaczynają pytać o efekty.

- Mam świadomość, że wyborcy obdarzyli mnie ogromnym kredytem zaufania. Zrobię wszystko, a jestem bardzo zdeterminowana, żeby nie zawieść zaufania. Trzy miesiące to za mało, żeby zrealizować wszystkie pomysły, plany, jakie mam. I to z przyczyn obiektywnych, mam na myśli choćby konkursy na dofinansowywanie inwestycji w ramach RPO (unijny Regionalny Program Operacyjny – red.). Z jednej strony trzeba bardzo dobrze przygotować wnioski, na co mamy wpływ, ale wiadomo, że nie dla wszystkich wystarczy pieniędzy. Poza tym pierwsze nabory rozpoczną się dopiero za kilka miesięcy. Jeżeli do tego dodamy czas potrzebny na rozstrzygnięcie konkursu, a później na ogłoszenie przetargu i wyłonienie wykonawcy, to może okazać się, że pół roku będzie mało. Koncentrując się na strategicznych dla gminy działaniach, nie chcę zapominać o bieżących sprawach. Wszystko to, co można zrobić od razu, od ręki, własnymi środkami, będę robiła. Poczynając od przeglądu nie załatwionych przez urząd spraw mieszkańców, po prace porządkowe choćby w Rynku.

 

Czy widzi Pani konieczność poprawy przepływu informacji między samorządem a mieszkańcami i odwrotnie? Co zrobić, żeby burmistrz wiedział więcej o bolączkach mieszkańców, a mieszkańcy wiedzieli o poczynaniach burmistrza?

- Lista spraw, jakimi będę się zajmowała, jest długa. Na pewno jednym z zadań, jakie staną przede mną, jest komunikowanie się z mieszkańcami. W czasie kampanii wyborczej uczestniczyłam w wielu spotkaniach, podobnie teraz chcę rozmawiać z mieszkańcami. W gabinecie za biurkiem będę spędzała tylko tyle czasu, ile to będzie niezbędne. Resztę chcę poświęcić na wysłuchiwanie głosów mieszkańców. Chcę w tym celu wykorzystać wszystkie dostępne media jak prasa czy internet, ale również spotykać się z mieszkańcami. Będę uczestniczyć w tych oficjalnych i tych, mniej oficjalnych spotkaniach.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Jacek Sobko

 

 

Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.