Andrzej Gliwa i Franciszek Sudoł od lat mogą liczyć na pomoc wielu życzliwych osóbPomimo niepełnosprawności i przeciwności losu, od lat są dla siebie jak bracia. Bezinteresowna pomoc wielu osób mobilizuje i przynosi efekty. Andrzej Gliwa, kiedyś głównie na wózku, teraz najczęściej wspomaga się jedynie kulą i Franciszek Sudoł opowiedzieli o podróżach, nowych doświadczeniach oraz planach wielkanocnych.

Historia dwóch niepełnosprawnych strzelinian z pewnością znana jest większości mieszkańców. Franciszek Sudoł i Andrzej Gliwa od wielu lat są dla siebie jak prawdziwi bracia. Poznali się jeszcze w dzieciństwie, kiedy po utracie najbliższych obaj znaleźli się w placówce w Ząbkowicach.
Pan Andrzej urodził się z dysfunkcją ruchową, natomiast pana Franciszka dotknęło opóźnienie w rozwoju. Wspólnie jednak uzupełniają się i życie we dwójkę nie stanowi już dla nich problemu. Kilka lat temu dwoje dziennikarzy telewizyjnych nakręciło o nich film dokumentalny „I nie opuszczę Cię aż do śmierci”. Bohaterom zależało przede wszystkim, aby ludzie zrozumieli, jakimi wartościami warto kierować się w życiu.
Wyjazd mobilizuje jeszcze bardziej
Panowie Andrzej i Franciszek podkreślają, jak wielu dobrych ludzi spotykają w swoim życiu. Jeden z przyjaciół pomaga sprowadzać niezbędne leki, które przyczyniają się do poprawy zdrowia. Co warto zaznaczyć, wcześniej pan Andrzej poruszał się głównie na wózku inwalidzkim, jednak od jakiegoś czasu wspomaga się jedynie kulą. Poza lekami przyczyniły się do tego zarówno codzienne wizyty w Powiatowym Ośrodku Wsparcia Środowiskowego Domu Samopomocy w Strzelinie, jak i odpowiednia rehabilitacja oraz ćwiczenia. Istotna jest także codzienna chęć do życia.
Pod koniec maja placówka planuje wspólny, kilkudniowy wyjazd nad morze. Początkowo terapeutki zastanawiały się, czy pan Andrzej da radę, jednak, jak sam twierdzi, planowany wyjazd mobilizuje go jeszcze bardziej. - Jak byłem młodszy, to śmigałem po górach – podkreśla. Obaj bardzo lubią podróże i zawsze przywożą ze sobą dużo zdjęć.
W ostatnim czasie pan Franciszek podupadł na zdrowiu, co wiązało się także z pobytem w szpitalu. Wtedy panem Andrzejem zajęła się zaprzyjaźniona rodzina Sawickich z Gołostowic. Pomogła też kolejna zaufana osoba, pan Adam. – Pewnego razu zapytał, czy nie mógłby nam czasem pomóc, czy gdzieś podwieźć. Do tej pory pomaga nam bez żadnego „ale” – wyjaśnia pan Franciszek. Obecnie jego stan zdrowia jest coraz lepszy i, jak sam twierdzi, zrobi wszystko, aby się utrzymał.

Nie czują się samotni
- To jest jak drugi dom. Możemy poczuć się bardziej dowartościowani, poznać i sprawdzić swoje talenty. Wizyty pomagają nam być jeszcze bardziej samodzielnymi – mówi pan Franciszek o ŚDS. Pomimo problemów z niepełnosprawnością, mężczyźni chętnie biorą udział w różnych przedsięwzięciach i przedstawieniach organizowanych w placówce. Dzięki terapii otwierają się na nowe doświadczenia i radzą sobie bardzo dobrze. Nie czują się samotni, mają okazję, aby poznawać nowych ludzi.
Plany na zbliżające się święta wielkanocne panowie Andrzej i Franciszek mają już bardzo konkretne. Pierwszy dzień spędzą wspólnie w domu, natomiast w drugi dzień świąt wybiorą się do najbliższej rodziny. W kwietniu czeka ich także wyjazd na wesele bratanka pana Franciszka. Najlepsze wspomnienia wielkanocne związane są też z rodziną z Gołostowic, którą znają już od dziesięciu lat. – Są jak druga rodzina – mówią. Corocznie w ŚDS odbywa się również wspólne spotkanie wielkanocne, podczas którego nigdy nie brakuje domowej, świątecznej atmosfery.

Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.