Starzenie się społeczeństwa przestaje być pojęciem statystycznym, a coraz wyraźniej staje się codziennym wyzwaniem dla służby zdrowia. W powiecie strzelińskim problem ten widać szczególnie wyraźnie – zarówno w danych demograficznych (trzy tygodnie temu pisaliśmy o dysproporcji zgonów do narodzin), jak i w rosnącej liczbie pacjentów wymagających stałej opieki. O skali tego zjawiska i potrzebach seniorów mówi Norbert Raba, dyrektor Publicznego Zakładu Lecznictwa Ambulatoryjnego w Strzelinie.
Już dziś system zdrowotny w gminie Strzelin musi mierzyć się z konsekwencjami niekorzystnych trendów demograficznych. W ciągu roku liczba zgonów znacząco przewyższa liczbę urodzeń (w ubiegłym roku było 300 zgonów do 110 urodzin). Jednocześnie przybywa osób w wieku podeszłym, często z wieloma chorobami przewlekłymi. Jak podkreśla Norbert Raba, w praktyce widać to choćby w strukturze pacjentów przychodni. – Ja patrzę, ilu mi ubywa pacjentów, a ilu małych pacjentów się zapisuje. Te proporcje z roku na rok są coraz bardziej niepokojące – zauważa.
Jednym z najpoważniejszych problemów, na który zwraca uwagę dyrektor PZLA, są osoby starsze, chore i samotne, które nie są w stanie samodzielnie funkcjonować. – Mamy ogromny problem, podobnie jak inne powiaty w Polsce, który staje się problemem społecznym. Chodzi o osoby chore i samotne, które nie są w stanie samodzielnie sprawnie funkcjonować – mówi Raba. W odpowiedzi na tę sytuację PZLA zatrudnia lekarza, który trzy razy w tygodniu po południu odbywa wizyty domowe. To rozwiązanie skierowane jest do pacjentów, którzy z powodu stanu zdrowia nie są w stanie dotrzeć do przychodni. – Jest pani doktor, która w poniedziałki, środy i piątki jeździ do pacjentów. Tych wizyt jest powyżej dwudziestu tygodniowo – podkreśla dyrektor. Jak dodaje, w przypadku pacjentów mieszkających z rodziną możliwe jest przekazanie bliskim podstawowych zaleceń dotyczących opieki: obserwacji stanu zdrowia, reagowania na infekcje, odleżyny czy problemy z oddawaniem moczu. Znacznie gorzej wygląda sytuacja osób całkowicie samotnych.
Granice pomocy doraźnej
PZLA współpracuje z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej, jednak – jak zaznacza Raba – możliwości tej pomocy są ograniczone. – Pracownicy socjalni nie są w stanie pilnować pacjenta całodobowo. To są działania wspierające, ale nie zastąpią stałej, profesjonalnej opieki medycznej – mówi. Zdaniem dyrektora, doraźne wizyty i wsparcie socjalne to za mało w obliczu rosnącej liczby osób starszych, które wymagają stałej opieki pielęgnacyjnej i medycznej.
Cały artykuł zamieściliśmy w 5 (1290) wydaniu papierowym Słowa Regionu.









































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij