Wstydliwe znamię od najmłodszych lat było powodem dyskomfortu dla Kingi Dolańskiej ze Strzelina. Rozległy naczyniak utrudniał codzienne funkcjonowanie. W zeszłym roku los uśmiechnął się do młodej dziewczyny, a z pomocą przyszli jej specjaliści z pewnej warszawskiej kliniki.
Malformacja naczyniowa, czyli potocznie naczyniak objawia się ciemnoczerwonymi plamami na skórze. U jednych występują w mniejszym, a u innych w większym stopniu. Dla 20-letniej Kingi Dolańskiej ze Strzelina naczyniak był przekleństwem od najmłodszych lat. - Mam go od urodzenia na sporej powierzchni lewej nogi. Niestety, nie da się go całkowicie usunąć, gdyż ciśnienie krwi idzie na dół. Jakieś 9 lat temu próbowałam leczyć to w Łodzi, lecz z marnym skutkiem - mówi Kinga.
Oprócz tego, że sam naczyniak wygląda nieestetycznie, to jeszcze wiąże się z nim wiele przykrych uciążliwości. - Nie mogę się opalać, dlatego, że strasznie to piecze. Jest to wstydliwa sprawa, szczególnie dla kobiety. Założenie sukienki nie wchodziło w grę. Zawsze ubierałam czarne rajstopy. W dzieciństwie inne dzieci śmiały się ze mnie, a niektóre nawet brzydziły. Sama też się tego wstydziłam. Bardzo dużo pomogła mi moja mama, która tłumaczyła, że ja po prostu taka jestem. Na wuefie też nie ćwiczyłam, bo część rówieśników twierdziła, że jest to obrzydliwe - zaznacza nasza rozmówczyni.
Nie była to łatwa sytuacja, szczególnie dla młodej dziewczyny. Wiele innych osób na miejscu Kingi zamknęłoby się w sobie i przestało spotykać ze znajomymi. Nie każdy potrafi ułożyć sobie w głowie pewne rzeczy i zaakceptować siebie. Często młodych ludzi dopada z tego powodu depresja, a niekiedy pojawiają się nawet myśli samobójcze. Jednak nie w przypadku Kingi, która bardzo dobrze poradziła sobie z presją otoczenia, akceptując siebie. Dziewczyna zaznacza, że nie byłoby to możliwe bez pomocy mamy, która ciągle ją wspierała.
Nowoczesna, ale bolesna metoda
Po pewnym czasie z pomocą przyszedł program telewizyjny stacji TVN „Klinika bez tajemnic”. W programie tym specjaliści z Kliniki Ambroziak w Warszawie przeprowadzają wiele skomplikowanych zabiegów. - Tutaj ponownie z pomocą przyszła moja mama, która pokazała mi ogłoszenie o castingu. Wysłałam maila, a po tygodniu otrzymałam telefon z zaproszeniem na przesłuchanie. Pojechałam z wujkiem do Warszawy. Po tej wizycie nie minęło parę dni, kiedy dowiedziałam się, że zostałam zakwalifikowana do programu. Bardzo się cieszyłam. Jak byłam mniejsza, to oglądałam Klinikę Ambroziak, gdzie usuwali m.in. naczyniaki. Marzyłam, aby się tam dostać - podkreśla Kinga Dolańska.
Cały artykuł przeczytasz tu lub tutaj.
Dodaj komentarz. Przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.