Tegoroczne wybory Miss Dolnego Śląska są wyjątkowe. Nie tylko z powodu pandemii, ale także dlatego, że wśród kandydatek jest mieszkanka Strzelina, Aleksandra Muszyńska. Dziewczyna walczy o tytuł najpiękniejszej Dolnoślązaczki.
Konkurs składa się z kilku etapów. Z dziewcząt, które znajdą się w finale, tylko jedna zostanie Miss Dolnego Śląska i tym samym zakwalifikuje się do konkursu Miss Polski. Aleksandra Muszyńska w tym roku postanowiła powalczyć o ten tytuł. – Obserwowałam konkurs już w zeszłym roku – przyznaje Ola. – Wtedy nie byłam na tyle pewna siebie, a w tym roku powiedziałam: dlaczego nie? Może to być dla mnie super przygoda i pierwszy sukces przed aparatem. W castingu, który odbył się w studio, nie mogłam wziąć udziału, bo miałam studniówkę. Około dwóch tygodni później rozpoczął się casting online. Wysłałam zgłoszenie i czekałam. Po jakimś czasie dostałam maila zwrotnego z gratulacjami i informacją, że dostałam się do półfinału – wspomina z satysfakcją. Ola Muszyńska liczy na wsparcie lokalnej społeczności
Pod koniec marca planowana była oficjalna gala półfinałowa, podczas której dziewczęta miały przejść po wybiegu w trzech stylizacjach: w sukni balowej, w czarnych dżinsach i koszulce oraz w stroju kąpielowym. Komisja konkursowa miała ocenić kandydatki i zakwalifikować je do kolejnego etapu. Uczestniczki mogły zaprosić na pokaz bliskie osoby, aby wspierały je w tym ważnym momencie. Jednak z uwagi na pandemię, plany te zostały zmienione. – Ze względów bezpieczeństwa półfinał wyglądał inaczej. Wczoraj (25 czerwca br. – red.) miałyśmy sesję zdjęciową i dodatkowo zostały nagrane filmiki, aby komisja mogła zobaczyć, jak się poruszamy. Na podstawie tego jury będzie oceniać, kto się kwalifikuje dalej. Osobiście uważam, że łatwiej byłoby, gdyby mogło się to odbyć na wybiegu, tak jak planowano na początku. Sesja fotograficzna też nie jest taka prosta, jakby się mogło wydawać. Wchodząc do studia, jest się w innym świecie. Wszędzie jest biało, jest bardzo dużo oświetlenia, a ponadto stojąc przed obiektywem, zapomina się niektórych rzeczy, które ćwiczyło się samemu w domu. To nie jest proste. Miałyśmy pozować do kilku aparatów oraz do kamery – wspomina Ola. Podczas sesji zdjęciowej dziewczyna poznała pozostałe uczestniczki. Część z nich brała już udział w podobnych konkursach, a dla niektórych, w tym dla Oli, jest to pierwsze tego typu wydarzenie. – Sesja była naprawdę super. Dostałam dużo wskazówek, poznałam dziewczyny, które mają większe doświadczenie w modelingu i myślę, że skorzystam z ich rad. Byłam bardzo podekscytowana. Wchodząc do studia, nie stresowałam się, ale kiedy stanęłam przed aparatem, poczułam się trochę nieswojo. Była to dla mnie nowa sytuacja, ale fotograf był ze mnie zadowolony – dodaje.
Ola Muszyńska jest tegoroczną maturzystką. Jej plany na przyszłość mogą się wydawać nieco zaskakujące. – Skończyłam Liceum Wojskowe we Wrocławiu. Teraz próbuję się dostać na Akademię Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Chcę studiować tam logistykę. Jestem już po badaniach psychologicznych oraz ogólnych. Czeka mnie jeszcze test sprawnościowy i rozmowa kwalifikacyjna. Czekam też na wyniki matur, bo to one zdecydują, czy się dostanę. Ostatnio dostałam wiadomość, że to dziwne, że mnie jako dziewczynę ciągnie do wojska, a nie na wybieg, mając takie predyspozycje. Jak widać, nie mam problemu z tym, żeby wyjść na wybieg w szpilkach, nie mam też problemu z tym, żeby biegać po błocie w ciężkich butach. Jedno i drugie sprawia mi przyjemność. Mundur wcale nie pozbawia mnie kobiecości, a nawet dodaje pewności siebie – opowiada z uśmiechem.
Tekst ukazał się w 25 (1014) wydaniu "Słowa Regionu". Cały artykuł przeczytasz tu lub tutaj.
Dodaj komentarz. Przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.