Oby jak najszybciej książka doczekała się Polskiego przekładuTrwają przygotowania do otwarcia izby historycznej. Przyjechały już z Niemiec pamiątki i dokumenty przekazane przez mieszkańców przedwojennego Strzelina. Nie próżnują współcześni mieszkańcy naszego miasta. Oni również chcą wzbogacić zbiory powstającej izby. Jedną ze współorganizatorek wystawy dokumentalnych zdjęć, jaką mieliśmy okazję niedawno podziwiać w SOK, była Violetta Misa – Pachut. Wystawa podobała się i wielu strzelinian dzwoni do naszej redakcji pytając, kiedy będzie można obejrzeć drugą, trzecią. Jak tylko burmistrz Dorota Pawnuk wróci z urlopu, zapytamy ją o to. - Dotarłam do książki „Erinnerungen an eine schlesische Kleinstadt und ihre judischen Burger” (tytuł po polsku brzmi: „Wspomnienia o małym śląskim miasteczku i jego żydowskich mieszkańcach”). – Jeden rozdział zawiera wspomnienia Hansa Stargardtera. Autorem książki jest Fritz Moses i większą część książki zajmują jego wspomnienia. Rodzina Mosesa, właścicieli piekarni w Rynku, mimo nazwiska Mojżesz nie była pochodzenia żydowskiego. Są także w książce wspomnienia kilku innych mieszkańców przedwojennego Strehlen: pani Rosalinde Pahle, Waltera Schnella, Carla Schindlera, Hansa Stargardtera i Franza Gerstela. Jeden z rozdziałów poświęcony jest Paulowi Ehrlichowi. Jest też trochę informacji o historii wspólnoty żydowskiej w Strehlen. Nie wszystko jeszcze przetłumaczyłam, ale jest tego już sporo. Myślę, że dla sympatyków historii miasta mogłaby to być ciekawa lektura – poinformowała nas pani Violetta. Co ciekawe, zaledwie kilka tygodni temu ukazał się na naszych łamach artykuł Janusza Czachorowskiego dotyczący tej samej osoby. Z tym, że inspiracją do powstania tekstu była lektura zupełnie innej książki.
„Moja rodzina była bardzo szanowana w mieście. Mój pradziadek przybył do Strzelina na początku XIX wieku. Był „domokrążcą” i dorobił się całkiem pokaźnego majątku. Później mój dziadek i ojciec zajmowali się handlem zbożem.
Jawne przypadki antysemityzmu dotknęły mnie bardzo, ponieważ byłem dzieckiem wychowywanym w dużym poczuciu bezpieczeństwa i akceptacji. Moi szkolni koledzy otrzymali na przykład od swoich rodziców zakaz odwiedzania mnie w domu. (…) Byłem w piątej klasie, kiedy nauczyciel Dr Utta kazał mi wyjść z klasy. Było to dla mnie bardzo przykre. Nie wiedziałem o co chodzi. Byłem jedynym Żydem w klasie, w całym mieście było nas ok. 50. Później dowiedziałem się od kolegów, że nauczyciel zrobił na tej lekcji wykład „O wyższości rasy aryjskiej nad żydowską”. Moja matka powiedziała, że nauczyciel, wypraszając mnie z klasy, zachował się przyzwoicie, oszczędzając mi wstydu i poniżenia. Było mi jednak żal, czułem wielką niesprawiedliwość” – to tylko krótki fragment przetłumaczonych przez panią Violettę wspomnień Hansa Stargardtera.
Wiedząc o atencji, z jaką do historii Strzelina i okolic odnosi się burmistrz Dorota Pawnuk można mieć nadzieję, że tłumaczenie książki Fritza Moses na język Polski ukaże się niebawem. Z czego zapewne ucieszą się miłośnicy historii naszej małej ojczyzny.





Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.