Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
O wydarzeniach i zmianach, jakie dotyczą wędkarzy z Wiązowa w kontekście dwóch gminnych stawów pisaliśmy już kilkakrotnie. Kiedy wydawało się, że „czeczenia” i „cegielnia”, a dokładnie ryby z tych zbiorników spokojnie przejdą spod dzierżawy PZW w ręce Stowarzyszenia „Nasza woda”, nieoczekiwanie zjawiła się wrocławska straż rybacka z sieciami, by ryby odłowić. No i zaczęło się...

Przypomnijmy, że upraszczając, sprawa dotyczy dwóch gminnych zbiorników, tzw. czeczenii i cegielni. Akweny te wydzierżawione były Polskiemu Związkowi Wędkarskiemu, a korzystać z nich mogli wędkarze wiązowskiego koła PZW nr 26, którzy dokonali dodatkowych opłat związanych z możliwością wędkowania właśnie na nich. Jednak niezadowolenie części wędkarzy z „polityki” wrocławskich władz PZW sprawiło, że już jesienią powstało w Wiązowie Stowarzyszenie „Nasza woda”, które ma przejąć w dzierżawę od gminy wspomniane akweny. W procesie tym pojawił się jednak problem ryb. Okręg wrocławski twierdzi, że ma prawo odłowić ryby, które w zbiornikach tych się znajdują, gdyż przez lat były one dzierżawione przez PZW. Z drugiej strony zarówno władze wiązowskiego koła PZW nr 26, jak i władze Stowarzyszenia „Nasza woda” uważają, że ryby nie można odławiać, gdyż nie była ona wpuszczana z pieniędzy PZW, lecz ze składek członków wiązowskiego koła. Adam Kowalski, prezes wiązowskiego koła PZW, dzięki szybkiemu działaniu, zapobiegł próbie odłowienia ryb
Okres wypowiedzenia „ciegielni” dla okręgu PZW Wrocław upłynął 15 maja i wydawało się, że panująca pandemia i wirus skuteczne uniemożliwi wszelkie praktyczne działania nad wodą. Tak się jednak nie stało i 6 kwietnia na „cegielni” pojawiła się ośmioosobowa grupa straży rybackiej z Wrocławia, której celem był odłów znajdujących się tam ryb.
- Nikt nas o takim zamiarze nie informował. Nie były o tym poinformowane również władze gminne, właściciel stawów – wyjaśnia prezes wiązowskiego koła PZW Adam Kowalski. - Jak tak można było zrobić, przyjechać na czyjeś stawy i nie poinformować właściciela o podjętych działaniach – dodaje oburzony. - Kiedy się o tym dowiedziałem, udałem się na miejsce. Poinformowałem też burmistrza i policję. W międzyczasie poprosiłem, by zaprzestali odłowu, dopóki nie przyjedzie właściciel wody, czyli przedstawiciel gminy. Wtedy będzie można się dogadać i sprawę wyjaśnić. Wyjaśniłem im, że na ten staw nie były wpuszczane ryby z przydziału PZW, tylko z pieniędzy członków koła. W odpowiedzi usłyszałem, ze mają takie prawo, gdyż według niego, wszelka ryba, która znajduje się w wodach PZW, jest własnością PZW. Po chwili na miejscu pojawili się policjanci i burmistrz, który przedstawił obowiązujące umowy użyczenia. Przyjechali też nasi wędkarze. Po takiej konfrontacji odstąpili od zamiaru odłowu. Teraz będzie to wyjaśnianie przez prawników, tym bardziej, że burmistrz powiedział, że tego tak nie zostawi – dodaje Kowalski. - Przyjechanie na czyjąś wodę i odławianie ryb to niemal kradzież – uważa prezes koła.
Czy podobna sytuacja może być w przypadku zbiornika w Kalinowej, tzw. czeczenii? - Mogą przyjechać i, mimo iż akwen jest trudny do odłowu sieciami, to mogą to zrobić przy pomocy prądu. Jednak wtedy część ryb, szczególnie te mniejsze, zginą, bo dla nich dawka prądu będzie za duża. Bo przecież małych ryb brać nie będą – uważa Adam Kowalski.

Burmistrz o wydarzeniach
O komentarz do wydarzeń na „cegielni” poprosiliśmy także burmistrza Wiązowa Jerzego Krochmalnego, który w nich uczestniczył.
- Gmina wypowiedziała umowę dzierżawy władzom PZW. Jeśli chodzi o nowego dzierżawcę, to będziemy proponować Radzie Miasta i Gminy Wiązów, aby nowo powstałemu Stowarzyszeniu „Nasza Woda” oddać w użyczenie stawy na takich samych warunkach, jak odbywało się to do tej pory. Ma to się odbyć poprzez podjęcie uchwały. Potwierdzam, że miała miejsce sytuacja próby sieciowego odłowu ryb. Na szczęście, udało się temu skutecznie zapobiec. Podejmiemy wszelkie kroki, aby nie doszło to do skutku. Zrobimy wszystko w celu zabezpieczenia mienia gminy - informuje burmistrz Miasta i Gminy Wiązów Jerzy Krochmalny.

Wrocław bada sprawę
Zwróciliśmy się też do rzecznika prasowego Okręgu Wrocławskiego PZW, z pytaniem o wyjaśnienie wydarzeń na „cegielni”. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że według obowiązującego prawa straż rybacka miała prawo odłowić ryby. Jednak ze względu na zaistniałą sytuację odstąpiono od tej czynności i teraz sprawą zajmą się prawnicy...
Cały artykuł przeczytasz tu lub tutaj.


Komentarze   

w Permalink1 +4 w
RE: Nieudana próba odłowu, interweniowała policja
Wiele osób ze Strzelina oraz z okolic zrezygnowało z PZW Wiązów po tym jak na //Czeczeni//najbliższe grono prezesa wybrało sobie najlepsze stanowiska i porobiła pomosty ,na których w/g regulaminu pierwszeństwo połowu miały osoby które je wykonały.Nie było żadnych losowań miejsc jak na zawodach,przez to wiele osób zrezygnowało ,bo czuło się intruzami i dochodziło do niepotrzebnych przepychanek z miejscowymi.I jeszcze pytanie do burmistrza kto wydał zgodę na utwardzenie drogi dookoła zbiornika //Czeczenia// asfaltem z drogi między Wiązowem a Częstocicami,czy aby asfalt nie powinien trafić do utylizacji za którą gmina zapłaciła grubą kasę ,a trafił na Kalinową ?
2020-05-13 00:50 Cytować Zgłoś administratorowi
Dodaj komentarz