Nie wstydźmy uczyć się empatii od innych. Nawet wtedy, kiedy jest to mała dziewczynka, która kocha swojego dziadka.
Nigdy nie odmawiamy pomocy, kiedy w grę wchodzi zdrowie. Różnymi drogami trafiają do naszej redakcji informacje o ludzkich tragediach. Czasami jest to wpis znaleziony w mediach społecznościowych, innym razem ktoś bliski lub sąsiad kontaktuje się z jednym z naszych dziennikarzy. Tym razem chcemy włączyć się w pomoc Piotrowi Jadżynowi z Borka Strzelińskiego.
Chcieliśmy własnymi słowami opisać sytuację, w jakiej znalazł się pan Piotr. Odstąpiliśmy jednak od tego pomysłu po rozmowie z Niną, siedmioletnią najukochańszą wnuczką. Nina jest rezolutną dziewczynką, która jako pierwsza zwróciła się w internecie o pomoc dla dziadka. Uczęszcza do oddziału przedszkolnego w szkole w Borku Strzelińskim. Obok napiszemy kto, jak i gdzie odpowiedział na apel.
To wielkie czerwone serce jest prośbą Niny o pomoc dla dziadziusia Piotra i podziękowaniem za już otrzymane wsparcie. Obok Niny stoi Marta Szczepańska, wychowawczyni
Teraz oddajemy głos Ninie. To jej wpis w mediach społecznościowych:
„Nazywam się Nina. Mam 7 lat. A ten na zdjęciu obok to mój dziadek Piotrek. Jest trochę stary, ale ciągle trzymają się go różne żarty. Ale o tym będzie później. Najpierw opowiem Ci dziwną historię.
Ten list pomaga mi pisać wujek. Wszyscy mieszkamy teraz w jednym domu, żeby sobie pomagać. Prosiłam mamę, ale powiedziała, że nie ma już siły, żeby układać wyrazy w zdania. Mówi, że nikt by tego nie zrozumiał. A ja chcę, żeby każdy zrozumiał. Bo to ważne, żebyśmy wszyscy się rozumieli.
Jestem jeszcze małą dziewczynką i sama nie rozumiem tak bardzo świata dorosłych, ale kiedy wszyscy wokół mnie płaczą, to w środku jestem bardzo smutna.
To wszystko zaczęło się na wiosnę, chyba rok temu. Wtedy przyszedł ten wirus, przez którego nie mogłam się huśtać na huśtawce. Najpierw moja ciocia Kornelia zachorowała na raka. Nie wiedziałam, co to znaczy mieć raka, ale teraz już wiem, że to bardzo boli. Ciocię bardzo bolało. Tak bardzo, że moja babcia Iza nie mogła już na to patrzeć. I pewnego dnia przestała się do nas odzywać.

Wszyscy są smutni
Mama mówi, że babcia mnie nie przytula, bo też jest bardzo smutna i że potrzebuje sobie odpocząć. Powiedziała, że babci popsuła się głowa i Pan doktor musi ją teraz naprawić. Nie wiedziałam, że głowa może się zepsuć tak jak kolano czy jakiś tam łokieć.
Ciocia Kornelia chorowała całą wiosnę i całe lato. I trochę jesieni też. Ale jak zrobiło się zimno, to ciocia już się nie obudziła. Mama mówi, że ciocia przeszła na drugą stronę tęczowego mostu. I że tam już ją nic nie boli.
Za to bardzo boli dziadka Piotrka i to właśnie o nim jest ten list. Dziadka Piotrka zaczęło boleć w tym samym czasie co ciocię Kornelię. I mniej więcej wtedy, jak babci zepsuła się głowa. Teraz wujek napisze kilka słów co jest nie tak z moim dziadkiem:
Piotrek cierpi na stwardnienie zanikowe boczne (ALS, SLA). Ta okropna choroba szybko postępuje i powoduje obumieranie komórek nerwowych i zanik mięśni, utratę funkcji mówienia, jedzenia i oddychania. Człowiek staje się całkowicie uzależniony od innych. Istnieje bardzo drogi lek, dostępny tylko za granicą, który zatrzyma lub spowolni rozwój choroby (Edaravon/Radicava/Radicut).
Tekst ukazał się w nr 9 (1048) wydaniu "Słowa Regionu". Cały artykuł przeczytasz na portalu egazety.pl, eprasa.pl, a także nexto.pl i e-kiosk.pl

Komentarze   

Mac Permalink1 +5 Mac
Pomox
Piotrek bardzo porządny facet. Dużo zdrówka dla ciebie.
2021-03-21 16:27 Cytować Zgłoś administratorowi
Dodaj komentarz. Przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.