Kiermasz w SP w Borku Strzeliński

Tak to czasem jest, że człowiek sobie coś wymyśli. Ma plan, wie jak go zrealizować, a potem okazuje się, że zupełnie coś innego się dzieje. Tym razem przy pisaniu artykułu właśnie tak było. Kocham święta - wszystkie przygotowania, zwyczaje, tradycje. To radosne oczekiwanie, które budzi się w naszych sercach na nowo. Miałam opowiadać o ozdobach świątecznych. O tych wszystkich cudeńkach, które mamy w naszych domach.

 

Co miało być…
O tym, że przed choinką w staropolskich domach wieszano podłaźniczki zwane rajskimi drzewkami, czyli odwrócone czubki sosen lub jodeł albo tylko ich gałązki, zawieszone nad stołem i udekorowane jabłuszkami, orzechami, świecami czy wycinankami. Że pierwsze bombki powstały w mieście Lauscha w Niemczech. Ich twórcą był Hans Greinert, który rozpoczął tworzenie szklanych wydmuszek do udekorowania choinki, gdyż nie stać go było na inne dekoracje. Że do dziś w niektórych domach przygotowuje się piękne, tradycyjne ozdoby ze słomy - łańcuchy, gwiazdki, aniołki. Że właściwie prawie każdy z nas przyozdabiał swoją choinkę łańcuchem z papieru robionym przez małe, dziecięce rączki.

Chwila przygotowań …
Żeby się do pisania tego artykułu odpowiednio przygotować, wyciągnęłam moje ozdoby świąteczne. Było już późno. Kiedy zaczęłam wyciągać z wielkiego pudła wszystkie dobre wspomnienia, zadzwoniły do mnie moje przyjaciółki. Porozmawiałam z nimi chwilę, ale ciągle czekałam, kiedy będę już mogła wrócić do dekorowania domu. Kiedy się rozłączyłyśmy, a ja już wytarłam kurze i ustawiłam część z tych - latami zbieranych - cacuszek, uświadomiłam sobie, że to wcale nie są najpiękniejsze ozdoby świąteczne. Że one same w sobie nie mają wartości. Że dopiero ludzie i sytuację, które się z nimi wiążą sprawiają, że są dla mnie tak cenne. Następnego dnia zadzwoniłam do dziewczyn i powiedziałam im, że to one są moimi świętami. Chyba właśnie wtedy naprawdę przypomniał o sobie Duch Bożego Narodzenia.

Prawdziwe Boże Narodzenie
To nie choinka, piernik, bombki czy najpiękniej udekorowany stół, umyte okna i najsmaczniejsze potrawy są wartością świąt. To drugi człowiek obok nas, w którego oczach widzimy tę bożą iskrę. Możemy nie wychodzić z kościoła i modlić się latami, ale jeśli nie dostrzeżemy ludzi obok siebie nie doświadczy prawdziwego Bożego Narodzenia. A w tych wszystkich przygotowaniach i spotkaniach najważniejsze jest słuchanie siebie nawzajem.

Czas na zmiany
Mi takie sytuacje zawsze przypominają, że wciąż mamy czas na zmiany. Zamiast biegać za najlepszym karpiem czy pucować dom lepiej będzie, kiedy spędzę czas z zaprzyjaźnionymi dziećmi na lepieniu, niezbyt foremnych, pierogów. Z zakupów - najbardziej przydatne będą te z kiermaszu w naszej szkole w Borku Strzelińskim, organizowanego co roku przez dzieciaki i radę rodziców, z którego zawsze część dochodu przeznaczona jest na cele charytatywne. W tym roku pomagali Rafałkowi Dudce, który cierpi na złożoną wadę serca i potrzebuje długotrwałego leczenia. Najpiękniejszy czas, jaki mogłam poświęcić na świąteczne przygotowania, to ten z minionej niedzieli. To radość z czasu spędzonego GCKE w Borku Strzelińskim na jasełkach „W drodze do Betlejem”.

Cały artykuł na ten temat zamieściliśmy w 50 (1188) wydaniu papierowym Słowa Regionu. Materiał ten, w całości, przeczytasz  również na portalu egazety.pleprasa.pl, a także e-kiosk

UWAGA!

Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.

Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Gravatar
Spajker.
Rozumiem tą panią. Ja sam chciałem od lat zjeść talerz ciepłego żurku przy wigilijnym stole przy tym talerzu przygotowanym dla anonimowego gościa ale nigdy nie dałem rady. Albo nie otwierali mi drzwi albo częstowali pogardą odrazą i obrzydzeniem. Później mówili o sobie że są wyznawcami Jezusa.
0

Przeczytaj także